Siedziałem na fotelu i patrzyłem na Lou. Kurcze no byłem na nią zły, ale z drugiej strony nie wiedziała, ze to ja się wtedy przewróciłem. Leży bez ruchu już dość długo... Chwila chwila czy ona śpi? Zaśmiałem się. Nie mogłem wytrzymać i zacząłem śmiać się w niebogłosy.
-Louis co Ci się stało?-zapytał Zayn
-Jaa. Nie nic nieważne-mówiłem śmiejąc się jednocześnie.
-No nie wiem-wtrącił Niall
-Ale ja wiem już nic.
Teraz podszedł do mnie Harry, zniżył się, żeby mieć swoje oczy na wysokości moich. Dobrze się rozejrzał, po czym sam zaczął się śmiać.
-No nie dosyć tego. Ja też chcę.-powiedział Zayn i chwilę później stał przy mnie.
Podszedł do mnie każdy po kolei, oprócz Darlene i teraz już wszyscy trzymaliśmy się za brzuchy, bo tak bolały nas od śmiechu. Dziwiło mnie to, że Dar nie podeszła zobaczyć co nas tak śmieszy.
-A Ty nie chcesz zobaczyć z czego się śmiejemy?
-Ja wiem z czego się śmiejecie...
-Jak to?
-Normalnie. Widziałam jak na nią patrzysz.
-Jak na nią patrzyłeś?-wykrzyknął Niall
-Normalnie.
-Ale myślałeś o niej.
-Nie prawda...
-Przyznaj się, bo cały się rumienisz.
-Myślałem tylko o tym jak się ze mnie śmiała.
-Nie tylko ona...-powiedziała ironicznie Darlene
-Mała nie pozwalaj sobie-zaśmiałem się, choć miało to brzmieć jak najbardziej poważnie.
-Mała to jest...
-Darlene! Nie próbuj tego kończyć!
-Czemu?
-Zrobię to za Ciebię.Mała to jest Twoja pała Tomlinson! Ona po prostu jest niska-powiedział jakże wspaniały Niall i odwrócił się do Dar z wielkim uśmiechem.
-Dokładnie-zaśmiała się.
-A skąd wiesz? Patrzyłeś?
-Eeee...
-Jak się chodzi z gołym tyłkiem po domu to tak jest-powiedział Zayn, a ja miałem ochotę go udusić.
-To jest akurat specjalność Harry'ego.
-No wiesz co-oburzył się Harry i poszedł w głąb korytarza.
-Dobra koniec tematu!-podniosła głos Dar
-Nie drzyj się tak!
-O Lou obudziłaś się.
-Dziwne by było to, gdybym spała w takim hałasie. Co tu się dzieje?
-No właśnie co tu się dzieje?-usłyszeliśmy głos i nasze głowy powędrowały w stronę windy. To był Paul.
-O matko. Dzień dobry panie Higgins.-Lou uśmiechnęła się szybko, po czym jednym ruchem ręki odgarnęła włosy z twarzy.
-Dzień dobry Lou. Witajcie chłopcy. O a kogo my tu mamy?
-Jestem Darlene. Miło mi.-powiedziałam szybko.
-Mi również. To Ty jesteś tą "siostrą" Louise?-zrobił w powietrzu cudzysłów Paul.
-Tak to ja.
-Dobrze wejdźmy do sali.
W pierwszym momencie wydawał mi się miły...Mimo to wiedziała, że dopiero w środku dowiem się jaki jest naprawdę.
Weszliśmy wszyscy do ogromnej sali.
-Co będziemy tutaj robić?-zapytała Dar.
-Ty i Lou nic. My będziemy mieć próbę tańca.
-Hahah wy? Próbę tańca? Dobry żart.
-To nie żart. My tańczymy...
-Taak? Nie widziałam jeszcze.
-To zobaczysz- wtrącił Niall i złapał Darię w pasie.-patrz raz, dwa, trzy. Raz, dwa, trzy...
-Ałaaa Niall uważaj!
-O jej przepraszam Cię. Boli?
-Nie. Łaskocze.
Cała ta sytuacja wydawała mi się dość zabawna, ale mina Dar mnie przeraziła.
-Nic Ci nie jest?-zapytałem.
-Jest okej. Dziękuję Liam.
-Nie ma za co. Pomóc Ci dojść do ławki?
-Dam radę.
-Ja pomogę!-krzyknął Zayn i po chwili miał Dar w ramionach.
-Chłopaki możecie ją już zostawić? Boję się, że przez was wróci do domu przynajmniej z jedną częścią ciała w gipsie...
-Spokojnie nic jej nie będzie-powiedział Zayn.
Ale chyba w złym momencie, bo potknął się i wylądował na ziemi. I na nieszczęście prosto na Darlene.
-O matko! Mówiłam, że coś się stanie? Darlene żyjesz?
-Żyję. Wstań ze mnie Zayn.
-Hej Zayn...
-E co jak?
-Wstań ze mnie.
-Och wybacz zapatrzyłem się...
-Gdzie?
-Patrzyłem sobie na Twoje oczy.
-Taaa teraz tak mówi a tak naprawdę to pewnie mu się dobrze na Tobie leżało-wtrącił Harry
-Harry! Przecież to jeszcze dziecko. Opanuj hormony.-powiedziałem
-Opanowałem. Tylko się nabijałem.Już nie bądź taki nadęty Liam. Jak ma z nami przebywać, to musi się przyzwyczaić.
-Dobra koniec rozmowy-powiedział Paul i podszedł do szafki, z której wyjął magnetofon.
-To wy nawet do swoich piosenek tańczycie...?-zapytała ironicznie Darlene
-A jak myślisz czyje piosenki śpiewamy na koncertach?-powiedziął Niall
-Hmm... The wanted?
-Wypluj to!-krzyknął z kanapką w buzi
-Nie będę pluła na taką ładną podłogę.
-Dobra zaczynamy próbę. Ustawcie się.
Próba wyszła dość dobrze. Nie licząc tego, ze żaden z chłopaków nie znał układu i, że każdy tańczył jak i co chciał. A Lou jak to Lou cały czas się na coś dąsała. Pewnie słyszała jak się z niej nabijaliśmy i tyle. Ale nareszcie nadszedł koniec próby i wszyscy poszliśmy coś zjeść.
Myślałam, ze będę pierwsza, bo zaczęłam biec, ale na miejscu się zdziwiłam, bo Niall już tam siedział i jadł.
-Niall? Jak Ty się tu znalazłeś?
-Teleportacja-zaśmiał się i poklepał miejsce obok siebie.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się i zajęłam miejsce.
-Nie ma sprawy.
-Co jesz? Pachnie pięknie.
-A nie wiem w sumie...Chcesz spróbować?
-Jasne.
-Chcesz spróbować?
-Jasne.-powiedziała Dar
-Pewnie będzie kazał jej sobie iść i wziąć dla siebie.
-Nieee
-Mówię Ci.
-Założymy się?
-Okej o co?
-O paczkę ciastek-uśmiechnąłem się cwanie
-Okej-powiedział Zayn
-Proszę poczęstuj się-usłyszeliśmy odpowiedź Niall'a
-Aaaa hahahha wygrałem!-krzyknąłem w triumfie.
-Ciszej bądź Lou! Usłyszą nas.-uciszył mnie Zayn,
-No brawo dziewczyno-powiedział Harry podchodząc do pary przy stoliku.
-Za co?
-Niall właśnie podzielił się z Tobą jedzeniem. Jesteś wyjątkowa, bo nikomu jeszcze nie przypadł ten zaszczyt.
Patrzyłem jak Niall cały się czerwieni.
-A dzięki wam zarobiłem paczkę ciastek-zaśmiałem się i poklepałem przyjaciela po ramieniu.
-Jejku to miłe...
-To cała prawda-uśmiechnąłem się.-Mogę być świadkiem?
-Na czym?
-Na waszym ślubie oczywiście...
-Nie! Ja nim będę!-krzyknął Zayn
-Lepiej kup mi moje ciastka...
Reszta lunchu mijała w normalnej atmosferze. No nie licząc kłótni chłopaków i ciągłego gadania Paula i Lou.